Higiena i zdrowie
Jest to element kultury osobistej i dbałości o współużytkowników basenu. Na skórze człowieka znajduje się wiele substancji i mikroorganizmów. Jeśli wchodzimy z nimi do basenu obdarzamy nimi innych, a inni obdarzają nas swoimi... Pamiętajmy o tym, że nawet jeśli wydaje nam się że jesteśmy zdrowi możemy być nosicielami bakterii i wirusów, od których zachorują inni mniej odporni.
Szacuje się, że jeden człowiek, który nie umyje się, wprowadza do basenu ok. 500 mln drobnoustrojów! Umycie ciała przed wejściem do basenu zmniejsza tę liczbę dziesięciokrotnie.
Ponadto amoniak znajdujący się w pocie człowieka reaguje z chlorem używanym do dezynfekcji wody. W wyniku tej reakcji powstają związki zwane chloraminami, które odpowiedzialne są za przykry zapach określany jako "zapach chloru".
W wodzie znajdują się drobnoustroje, pasożyty i ich jaja pochodzące głównie z zanieczyszczeń fizjologicznych. Samo pospieszne opłukanie się pod prysznicem nie wystarczy aby usunąć je ze skóry. Gdy pozwolimy aby zaschły na skórze i zaniesiemy je do domu aby tam się umyć, część z mikroorganizmów już zostanie wchłonięta przez skórę i podgrzewana przez nasz organizm będzie w trakcie rozmnażania.
Ponadto w wodzie znajduje się wiele środków chemicznych stosowanych do uzdatniania wody, na przykład związki chloru, glinu, żelaza, które działają drażniąco i nie ma żadnej potrzeby aby narażać naszą skórę na długie ich działanie już po wyjściu z basenu. Myjąc się pod prysznicem nie wolno zapominać o intymnych częściach ciała, szczególnie narażonych na niebezpieczeństwa.
Podczas kąpieli basenowej organizm ulega wychłodzeniu, naczynia krwionośne kurczą się, tkanki są niedokrwione i niedożywione przez co przejściowo spada odporność. Ponadto błony śluzowe górnych dróg oddechowych i spojówek oczu tracą swe właściwości ochronne, co związane jest z ich kontaktem z chlorowaną wodą. Tym samym kąpiący się jest bardziej narażony na czynniki patogenne obecne w wodzie ale też i w swoim własnym organizmie.
Skóra, która uległa przerwaniu w wyniku skaleczenia czy otarcia, staje się bardzo podatna na zakażenia bakteryjne, wirusowe czy grzybicze. Zawsze lepiej jest unikać w takich sytuacjach kontaktu rany z wodą basenową. Jednak jest prosty sposób na drobne rany, skaleczenia lub otarcia - to tak zwany plaster w płynie. W aptekach dostępne są preparaty różnych producentów, na przykład Akutol spray (prod. Aveflor), Newaid Spray-On Plaster (prod. New Pharma), Nexcare Protector Spray (prod. 3M).
Aplikacja polega na rozpyleniu środka na czystą i suchą skórę. Po kilkudziesięciu sekundach substancja zastyga tworząc przezroczystą, delikatną, oddychającą, hipoalergiczną i wodoodporną powłokę. Chroni ona przed dostępem wody, zanieczyszczeń i mikroorganizmów. Utrzymuje się na skórze z reguły około kilkudziesięciu godzin po czym sama zaczyna schodzić.
Problem dotyczy przede wszystkim osób posiadających jasne włosy - naturalne lub farbowane. Na włosach ciemnych zwyczajnie ta barwa nie jest zbyt widoczna. Powszechnie sądzi się, że jest to wynik oddziaływania chloru ale prawda jest inna. Przecież chlor jest znany powszechnie jako wybielacz tkanin. Nie zostawia zielonych plam na ubraniach.
Za efekt barwienia włosów, paznokci i jasnych strojów kąpielowych odpowiedzialna jest miedź. Z pewnością każdy widział na przykład miedziane rynny lub dachy, które z czasem pokrywają się patyną, czyli stają się zielone. To wynik utleniania tego metalu. Taki proces zachodzi również w wodzie, w której znajduje się ten pierwiastek. Źródeł miedzi w wodzie basenowej jest kilka. Niewielkie ilości miedzi zawiera woda wodociągowa, która zasila basen. Część pochodzi z algicydów, czyli środków do zwalczania alg dodawanych do wody (np. siarczanu miedzi). Ponadto woda źle zbilansowana (o niskim pH i niskiej zawartości jonów wapnia) powoduje korozję armatury, rur i innych elementów instalacji z miedzi i jej stopów (mosiądzu, brązu). Miedź nie ulega biodegradacji więc zwyczajnie kumuluje się. Kiedy zostanie osiągnięty tak zwany punkt nasycenia pojawia się zielony problem.
Co zatem można zrobić by się zabezpieczyć?
Najlepszym sposobem zapobiegania temu zjawisku jest używanie szczelnego czepka. Jeśli go nie stosujemy to przed wejściem do basenu dobrze jest namoczyć włosy czystą wodą. Dzięki temu zaabsorbują mniej wody basenowej. Nie wolno też doprowadzić do tego, aby po wyjściu z basenu włosy zdążyły wyschnąć zanim je obficie nie wypłuczemy pod prysznicem. Ponadto włosy zniszczone słońcem, używaniem suszarki, wybielaniem, farbowaniem, uszkodzone mechanicznie będą bardziej narażone na zmianę barwy.
Jeśli już jednak głowa wygląda jak bukiet wodorostów to potrzebna jest tak zwana chelatacja. Na świecie dostępnych jest wiele szamponów zawierających stosowne substancje, które łączą się z kationami metali umożliwiając ich usunięcie. W Polsce to zwykle szampony w liniach profesjonalnych przeznaczone do oczyszczania z osadów mineralnych. Nie są one jednak powszechnie dostępne. W drogeriach czasami można dostać szampon określany jako "szampon dla pływaków" albo "szampon usuwający chlor". Szampony takie bowiem zwykle tworzone są w celu pozbycia się "zapachu chloru", dodatkowo natomiast mają właściwości chelatacyjne. Najczęściej stosowanym syntetycznym związkiem chelatowym w szamponach tego typu jest kwas etylenodiaminotetraoctowy w postaci soli disodowej oraz tetrasodowej (Disodium EDTA, Tetrasodium EDTA). Ponadto pewne właściwości chelatacyjne wykazuje także kwas cytrynowy (Citric Acid).
Nie ulega jednak wątpliwości, że jeśli włosy po kąpieli zielenieją, to przyczyną jest niewłaściwie pielęgnowana woda basenowa.
Podrażnione, zaczerwienione, piekące oczy to częsty problem występujący w związku z kąpielą w basenie. Są co najmniej trzy powody tego stanu. Pierwszy związany jest ze zbyt wysokim lub zbyt niskim pH wody. Drugi z występowaniem chloramin w wodzie co objawia się intensywnym "zapachem chloru". Trzeci dotyczy obecności różnych bakterii i wirusów wywołujących zapalenie spojówek.
Jeśli już przydarzy się taka dolegliwość to w pierwszej kolejności należy przemyć oczy. Najlepszym płynem, który nadaje się do tego celu jest izotoniczny roztwór chlorku sodu czyli sól fizjologiczna. W aptekach dostępna jest w wygodnych plastikowych opakowaniach (po 5 ml) jako rozpuszczalnik do iniekcji lub też w postaci standardowych kropli do oczu (np. Oftarinol, Physiodose). Jeśli podrażnienie utrzymywać się będzie nadal prawdopodobnie będzie potrzebna wizyta u lekarza, może to bowiem oznaczać infekcję bakteryjną lub wirusową.
To potoczna nazwa zapalenia ucha zewnętrznego wywołanego najczęściej przez pałeczkę ropy błękitnej (pseudomonas aeruginosa). Tego typu infekcja może przydarzyć się właśnie w związku z przebywaniem w wodzie basenowej. Podstawowe objawy to swędzenie, ból ucha nasilający się przy ruchach żuchwy, niewielki wyciek z ucha, niedosłuch, bolesność uciskowa przewodu słuchowego zewnętrznego, wrażenie obecności ciała obcego w uchu. Jeśli zauważymy powyższe objawy najlepiej udać się do lekarza i rozpocząć leczenie. Choroba może być bowiem bardzo bolesna i wywoływać poważne powikłania z utratą słuchu włącznie. Nie leczona i nie wyleczona do końca może powracać.
Zapobieganie:
Przede wszystkim trzeba bardzo ostrożnie czyścić kanały uszne tak by ich nie uszkodzić. Każde nawet najdrobniejsze zadrapanie patyczkiem czy paznokciem może otworzyć wrota infekcji. Po każdej kąpieli należy umyć uszy, a później dokładnie i delikatnie je osuszyć. Należy też unikać nagłych zmian temperatury. Nie wychodzić bez czapki prosto z przebieralni basenu na mróz. Zaleca się też stosowanie zatyczek do uszu uniemożliwiających dostanie się tam wody, szczególnie wtedy gdy tego typu przypadłość już kiedyś nas dopadła.
Na wielu basenach czepki są obowiązkowe co jest wynikiem zapobiegliwości, bądź też znakiem że nie stosuje się tam nowoczesnych metod filtrowania i dezynfekcji wody. Szacuje się, że na owłosionej skórze człowieka znajduje się nawet do 2 milionów na cm² różnych mikroorganizmów. Skóra głowy z reguły jest owłosiona więc przedstawia spory rezerwuar potencjalnego zagrożenia sanitarnego.
Gdy istnieją trudności z utrzymaniem standardów czystości wody basenowej zdarza się, że sanepid wręcz zaleca obowiązkowe stosowanie czepków. W takich okolicznościach można by postawić tezę, że wina leżeć może pośrodku. Z jednej strony stosowanie mało wydajnych systemów oczyszczania wody, z drugiej brak zwyczaju mycia się przed wejściem do basenu.
Kiedyś jednym z uzasadnień stosowania czepków było ułatwienie pracy obsłudze czyszczącej basen, w którym woda była stojąca i zmieniana raz na rok. W nowoczesnych systemach filtrowania stosuje się tak zwane łapacze włosów i włókien, które rozwiązują ten problem. Woda cyrkuluje, a pobyt włosa w niej nie jest zbyt długi.
Na skórze głowy i we włosach przebywać mogą też pasożyty i ich jaja. Chodzi tu przede wszystkim o wszy. Rodzi się więc pytanie, czy w tym przypadku czepek nie odgrywa ważnej roli prewencyjnej. Owady te jednak dosyć mocno trzymają się włosów swego żywiciela więc nie tak łatwo trafiają do wody, nawet po zamoczeniu głowy. Nie potrafią też skakać ani pływać. Potencjalnie pewne zagrożenie istnieje, jednak o wiele większe powstaje podczas używania wspólnego ręcznika, szczotki czy grzebienia lub korzystania z czepka z wypożyczalni.
Teoretycznie więc z punktu widzenia ochrony wody i innych użytkowników basenu brak czepka nie powinien stanowić znaczącego zagrożenia.
Dobrym powodem używania czepka jest natomiast ochrona włosów przed działaniem środków chemicznych stosowanych do pielęgnacji i dezynfekcji wody basenowej. Ponadto osoby ze skłonnością do infekcji kanału słuchowego mogą zabezpieczać w ten sposób uszy przed penetracją wody. Niezbędny jest tu jednak czepek szczelny, nieprzemakalny i dobrze dopasowany, np. silikonowy czy lateksowy. Według opinii części użytkowników czepków, w ogóle nie służą one do tego by uchronić włosy przed zamoczeniem lecz po to by długie włosy nie przeszkadzały w pływaniu. Oczywiście czepek stanowi też niezwykle ważny element poprawienia opływowości podczas pływania sportowego.
Głównym czynnikiem zagrażającym zębom podczas kąpieli w basenie jest niewłaściwe pH wody. Do niecki trafia wiele substancji służących do dezynfekcji i pielęgnacji wody, a każda z nich wpływa na zmianę pH.
Według amerykańskiej Akademii Stomatologii Ogólnej (ang. Academy of General Dentistry) zbyt wysokie pH wody wpływa na uszkodzenie ochronnych protein zawartych w ślinie i tworzenie się na zębach przebarwień i osadów. Woda taka przyspiesza tym samym narastanie kamienia nazębnego. Dotyczy to przede wszystkim tych, którzy przebywają w wodzie basenowej więcej niż 6 godzin w tygodniu.
Z drugiej strony niskie pH wody wpływa na erozję szkliwa zębów. Związane to jest z działaniem kwasu solnego będącego produktem reakcji zachodzących w wodzie po podaniu podchlorynu lub chloru gazowego. Znany jest przypadek powstania ogólnej erozji szkliwa u pływaka w ciągu 27 dni.
Oczywiście jeśli pH wody jest utrzymywane w ryzach zagrożenie zanika. Jest ono również mniejsze w basenach, w których chlorowanie zastępowane jest częściowo innymi metodami dezynfekcji.
Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że woda basenowa to szczególnego rodzaju środowisko chemiczne. Znajduje się w niej wiele związków, które są konieczne do tego aby była ona bezpieczna przede wszystkim pod względem bakteriologicznym. Niestety dezynfekcja wody niesie ze sobą zagrożenia. W wyniku chlorowania powstaje szereg różnego typu związków, które określa się mianem produktów ubocznych dezynfekcji wody. Powstają one przede wszystkim w związku z występowaniem w wodzie substancji organicznych zawartych w moczu, pocie czy ślinie. W efekcie mamy do czynienia z setkami, a może nawet tysiącami związków toksycznych, mutagennych i kancerogennych, w większości nieznanych.
Stosunkowo dawno wykrytą i badaną grupą tego typu związków są trihalogenometany (THM). W tej grupie najbardziej znanym związkiem jest chloroform, który jest rakotwórczy. Inną grupą związków powstających w basenie są chloraminy, które są drażniące, alergizujące i mogą wywoływać ataki astmy, szczególnie u dzieci.
Siusianie do basenu nie stanowi więc tylko problemu bakteriologicznego. Zanieczyszczenie wody wymusza zwiększenie poziomu chloru, a to z kolei wywołuje lawinę reakcji chemicznych. W efekcie kąpiemy się w wodzie zdezynfekowanej ale pełnej niebezpiecznych związków, wdychamy je i wchłaniamy.
Dezynfekcja i pielęgnacja wody
Oczyszczanie wody w basenach to skomplikowany proces składający się z dwóch etapów: oczyszczania fizycznego i oczyszczania chemicznego. Oczyszczanie fizyczne polega na filtrowaniu wody w odpowiednich filtrach, przez które woda tłoczona jest pompami. Oczyszczanie chemiczne składa się z następujących procesów: dezynfekcja wody, regulacja ph, przeciwdziałanie rozwojowi glonów, koagulacja.
Dezynfekcja konieczna jest do usuwania bakterii, grzybów i glonów nie tylko chorobotwórczych ale tych wywołujących zmętnienie wody i śliskie osady. Dokonuje się dezynfekcji stosując aktywny tlen (ozon), chlor lub brom. Stosowane są też promienie ultrafioletowe.
Woda zbyt kwaśna powoduje korozję metali, erozję fug między płytkami ceramicznymi, gorsze warunki koagulacji. Woda zbyt zasadowa wywołuje inne problemy jak podrażnienie skóry i oczu, gorsze warunki dezynfekcji i koagulacji, tworzenie się osadów wapiennych. Idealne pH to 7,0 do 7,4.
Woda w basenie jest filtrowana ale filtr wyłapuje tylko większe cząsteczki zanieczyszczeń. Koagulacja umożliwia zatrzymanie mniejszych cząsteczek przez dodanie koagulantu (związki żelaza i glinu), który grupuje mniejsze cząsteczki w większe. Tak zgrupowane cząsteczki w postaci "kłaczków" są wyłapywane przez filtry. Proces ten umożliwia zmniejszenie w wodzie małych cząsteczek, które stanowić mogą pożywkę dla rozwoju mikroorganizmów.
Tak. W basenach istnieją idealne warunki do rozwoju glonów. Ciepło, wilgoć i światło to prawie wszystko czego potrzebują. Pierwszym objawem pojawienia się ich w basenie są śliskie osady na ścianach niecki. W zależności od rodzaju glonów osady mogą mieć różne barwy: zieloną, żółtą, brązową, a nawet czarną. Co ciekawe te organizmy bardzo szybko rozmnażają się po burzy. Są nawet takie, które odporne są na chlor i inne środki dezynfekujące. Do ich zwalczania stosuje się wtedy specjalizowane preparaty, tzw. algicydy.
To trochę zaskakujące ale baseny też są "odkurzane". Czynność ta polega na usuwaniu osadów, które gromadzą się na ścianach i na dnie niecek basenowych. Każdy bowiem osad może być pożywką dla rozwoju bakterii i grzybów, a to nie są pożądani goście w wodzie basenowej. Regularne sprzątanie daje możliwość zredukowania ilości zużywanej chemii basenowej.
W praktyce stosuje się różne rodzaje odkurzaczy ale najciekawszym rozwiązaniem jest samojezdny robot. Urządzenie ustawia się na dnie basenu i włącza. Odpowiednio zaprogramowany komputer pokładowy wyznacza program czyszczenia zależnie od wielkości i kształtu basenu. Odkurzacz sam porusza się po dnie szczotkując je i zbierając algi, piasek, liście i inne stałe zanieczyszczenia. Są też takie modele, które same wspinają się na ściany basenu i na schody. Profesjonalny robot "odkurzy" basen olimpijskiego rozmiaru (50x25m) w mniej niż 5 godzin. Urządzenie zasilane jest niskim napięciem (do 24V) więc nie stanowi zagrożenia dla ludzi.
Czasami odczuwamy, że "zapach chloru" jest nad wyraz intensywny. Nie jest to jednak efekt nadmiernego chlorowania wody. Wprowadzony do wody chlor występuje w niej jako kwas podchlorawy (HClO) i jon podchlorynowy (ClO). To tak zwany "wolny chlor użyteczny" wykazujący silne działanie bakteriobójcze, podobnie jak tlen atomowy powstający w wyniku rozpadu powyższego kwasu. Część tego chloru wchodzi w reakcję z rozpuszczonymi w wodzie substancjami organicznymi (pot, mocz, sebum) i innymi związkami amonowo-azotowymi oraz z mikroorganizmami. W efekcie powstają związki w różnych kombinacjach oparte o chlor, azot i wodór. Związki te określa się mianem chloramin (tzw. "chlor związany"). Są one niebezpieczne gdyż powodują podrażnienia: piekące zaczerwienione oczy, wysuszenie skóry i jej świąd, uczucie pieczenia w gardle i w nosie. To właśnie chloraminy są odpowiedzialne za intensywny i nieprzyjemny zapach.
Związki te są niejako produktem ubocznym niedostatecznego utlenienia substancji organicznych podczas procesu dezynfekcji wody. Paradoksalnie można wręcz stwierdzić, że nadmierny "zapach chloru" wynika ze zbyt niskiej zawartości chloru ("wolnego") w wodzie.
Jedną z kluczowych metod zapobiegania powstawaniu chloramin i nieprzyjemnego "zapachu chloru" jest dokładne umycie ciała z użyciem mydła przed wejściem do basenu. Trzeba też uczyć dzieci by nie siusiały do basenu i samemu świecić w tym względzie przykładem.
Chloraminy usuwa się stosując uderzeniowe chlorowanie lub naświetlanie UV. Ponadto stosowanie stosunkowo nowej metody dezynfekcji wody z użyciem elektrolizy solanki umożliwia rozbijanie chloramin i tym samym eliminowanie tych związków.
Z reguły basen opróżniany jest całkowicie tylko raz w roku. W tym czasie dokonywane są też niezbędne prace remontowe i konserwacyjne. Nie oznacza to jednak, że po upływie roku woda staje się brudna. W nowoczesnych systemach uzdatniania woda podlega bowiem ciągłej cyrkulacji w celu filtrowania, dezynfekcji i innych zabiegów pielęgnacyjnych. Woda przedostaje się do instalacji uzdatniania przez rynny przelewowe lub tzw. skimmery, czyli specjalne otwory w ścianach niecki. Po wszystkich zabiegach ponownie jest wprowadzana do basenu dyszami dennymi lub bocznymi. Tym sposobem cała woda przepływa przez instalację uzdatniania od kilku (5 -7) razy w ciągu doby w nieckach pływackich, do nawet dwudziestu kilku razy na dobę w nieckach rekreacyjnych.
Woda basenowa jest ponadto uzupełniana wodą świeżą. Wprowadzanie świeżej wody jest konieczne nie tylko ze względu na uzupełnienie ubytków związanych z parowaniem i wychlapaniem wody poza nieckę. Podczas eksploatacji wody gromadzą się w niej różne substancje (chlorki, związki azotu, kwas cyjanurowy), które wymagają rozrzedzenia by utrzymać ich stężenia na wymaganym poziomie. Przyjmuje się zazwyczaj doprowadzanie dodatkowych 30 litrów na każdego kąpiącego się.
Oczywiście bez analizy chemicznej i bakteriologicznej nie jest to możliwe. Jesteśmy zmuszeni do zaufania służbom odpowiedzialnym za nadzór nad stanem wody. Można jednak wysnuć wiele wniosków na podstawie obserwacji.
- Woda powinna być klarowna i przezroczysta. Nie powinna mieć zielonkawego odcienia. Nie powinny pływać w niej żadne drobiny. Z brzegu bez problemu powinno być widoczne dno niecki.
- Jeśli ściany niecki są śliskie to wskazuje na obecność glonów. Glony zaś dają pożywkę bakteriom i grzybom.
- Jeśli ściany basenu są szorstkie, oznacza to, że osadził się na nich wapń. Woda jest więc zbyt twarda co wysusza skórę. Najprawdopodobniej również pH wody jest zbyt wysokie.
- Bardzo intensywny zapach chloramin (potocznie utożsamiany z "zapachem chloru") świadczy o tym, że woda nie jest dobrze zdezynfekowana. Taka woda będzie wywoływać podrażnienia.
- Nowoczesne systemy filtrowania wody oparte są na jej ciągłej cyrkulacji. Warto więc zwrócić uwagę czy woda przy brzegach ciągle przelewa się z niecki do rynienek lub kratek przelewowych.
- Toalety są punktem krytycznym każdego obiektu, jeśli są brudne i zaniedbane to taka też z dużym stopniem prawdopodobieństwa jest woda w basenie. Część tego co znajdzie się na podłodze w ubikacji jest przecież wnoszona wprost do basenu.
Istnieje też możliwość samodzielnego przeprowadzenia kilku badań. W handlu dostępne są testery wody, dzięki którym szybko można zbadać zawartość chloru oraz pH. Badanie polega zwykle na pobraniu próbki z basenu i dodaniu do niej specjalnej tabletki lub płynu. Zabarwienie wody porównuje się z wzorcem barw. Nieco wygodniejsze są testery paskowe. Bardziej dokładne natomiast są elektroniczne testery fotometryczne. Niestety są to urządzenia dosyć drogie.
Jest to niezwykle interesujący wskaźnik jakości wody. Mierzony jest jonometrem w miliwoltach (mV). Wskazuje na zdolność wchodzenia roztworu w reakcje chemiczne powodujące utlenianie lub redukcję. Są to procesy, w których następuje przeniesienie elektronu z jednego atomu do drugiego. Utrata elektronów to utlenianie, zyskanie zaś elektronów jest nazwane redukcją. Obie reakcje zachodzą łącznie ponieważ przebieg procesu, w którym zachodzi oddawanie elektronów, możliwy jest tylko wtedy gdy równocześnie odbywa się drugi proces polegający na przyłączeniu elektronów. Łącznie proces taki określa się mianem reakcji utleniająco-redukcyjnej (oksydacji i redukcji) czyli redoks.
Brzmi to wszystko dosyć enigmatycznie ale to niezbyt skomplikowane. Woda basenowa podlega dezynfekcji, a dezynfekcja to nic innego jak proces utleniania mikroorganizmów wprowadzanych do basenu. Im więcej czynników utleniających tym wyższy potencjał redoks i tym samym lepsze warunki do zabijania bakterii. Istnieje silna zależność pomiędzy efektywnością utleniania np. bakterii E. coli, a poziomem potencjału redoks. Przy potencjale 600mV bakterie E. coli giną w kilka sekund ale już przy 500mV ten czas wydłuża się do godziny. Potencjał ten to, w związku z powyższym, ważny parametr obrazujący skuteczność dezynfekcji wody. Według niemieckiej normy DIN 19643, stosowanej również w Polsce, potencjał redoks wody basenowej dla dopuszczalnych wartości pH powinien zawierać się w granicach 750...770mV (dla solanki: 700...720mV).
W warunkach basenowych na wartość potencjału duży wpływ ma pH wody. Przy stałej zawartości chloru wzrastająca wartość pH zmniejsza wartość potencjału redoks. Wzrost potencjału redoks przy stałych innych parametrach (pH, poziom chloru, temperatura) sugeruje zwiększenie zawartości czynników redukujących w wodzie jakimi są bakterie, glony czy kurz.
Niestety jest też druga strona medalu, o której warto przy tej okazji wspomnieć. Coraz częściej bada się wpływ tzw. wolnych rodników na degradację DNA człowieka i starzenie się organizmu. Woda o wysokim potencjale redoks jest pełna wolnych rodników, dzięki czemu możliwe jest skuteczne utlenianie bakterii. Niestety taka woda często określana jest jako "martwa". Również woda kranowa i woda w popularnych napojach pod tym względem nie przedstawia dużej wartości (redoks powyżej 200mV). Wartości poniżej 200 mV (w tym ujemne) wskazują natomiast na właściwości redukujące czyli antyutleniające.
Z pewnością ciekawym będzie fakt, że tzw. cudowne, uzdrawiające wody o zupełnie zwyczajnym składzie zapewne zawdzięczają swą moc właśnie zdolnościom do redukcji wolnych rodników. Takie wody zawierają duże ilości aktywnego wodoru, który skutecznie eliminuje wolne rodniki tlenowe. Na uwagę zasługują pod tym względem również wody uzdrowiskowe. Woda ze źródła Wielka Pieniawa w Polanicy-Zdroju posiada potencjał 150...200mV, woda ze źródła Zuber w Krynicy-Zdroju: -30...+80mV.
Jeśli do kąpieli używana jest surowa woda ze źródła (np. geotermalna) nie poddawana obróbce, jest ona z tego punktu widzenia korzystniejsza niż woda wodociągowa. Dla przykładu woda używana w Uniejowie posiada przy ujęciu potencjał redoks na poziomie -50mV.
Zatem z jednej strony woda o wysokim potencjale redoks jest dobrym środowiskiem do skutecznego niszczenia bakterii, z drugiej zaś taka woda nie przysługuje się organizmowi aż tak jakbyśmy tego oczekiwali.
Obyczaje
Jest to element zapobiegliwości związany z utrzymaniem odpowiednich parametrów czystości wody basenowej. Chociaż stan higieny Polaków ulega poprawie to jednak ciągle wiele osób traktuje basen jak pralnię i przychodzi kąpać się w swojej osobistej bieliźnie lub szortach, w których kopało ogródek. Chodzi o to, aby mieć na sobie strój służący wyłącznie celom basenowym. Trudno jest jednak ocenić co wcześniej klient basenu robił w stroju, w którym występuje, więc wymaga się aby był to ściśle określony strój.
Zdarza się, że obsługa obiektu zbyt dosłownie interpretuje zapisy regulaminów i wyprasza swoich klientów w zasadzie bez powodu i wbrew zdrowemu rozsądkowi. Niekiedy bowiem bardziej preferowana jest obcisła bielizna osobista, w której klient przyszedł niż luźne szorty kąpielowe. Warunek obcisłości nie jest i nie powinien być jednak bezwzględnym kryterium oceny przydatności stroju do kąpieli.
W Polsce nie mamy kultury korzystania z sauny, bo sauna nie funkcjonowała nigdy w naszej kulturze. Stąd też ta przestrzeń jest pozbawiona ogólnych zasad. Reguły postępowania w sferze strojów kąpielowych są wprowadzane w danym miejscu zazwyczaj przez zapisy regulaminowe. Rozciągają się one od nakazów przebywania w saunie w stroju kąpielowym, do nakazów przebywania w saunie nago - na przykład w tak zwanych strefach nagości.
Warto zapoznać się z tymi zasadami przed planowanym wejściem do sauny. Wystąpienie nago może bowiem skutkować wezwaniem policji. Nie jest to bynajmniej żart, gdyż takie sytuacje mają w Polsce miejsce, szczególnie w prowincjonalnych ośrodkach. Można być nawet oskarżonym o "nieobyczajny wybryk". To zaś zgodnie z Kodeksem Wykroczeń może skutkować karą aresztu, pozbawienia wolności lub grzywną do 1500 zł. Jeśli zaś wkroczymy odziani w strój kąpielowy do "strefy nagości" możemy spodziewać się, że zwrócona nam zostanie przez obsługę uwaga.
Mamy więc do czynienia ze skrajnościami trudnymi do zaakceptowania zarówno dla tych, którzy chcą korzystać w pełni z dobrodziejstw sauny jak i dla tych, którzy z różnych powodów pragną pozostać ubrani.
Oto najczęściej wymieniane argumenty przemawiające za nieużywaniem strojów kąpielowych w saunie:
- Strój kąpielowy wykonany jest zwykle ze sztucznych włókien, które w wysokiej temperaturze niszczą się, co naraża na częstszą konieczność wymiany takiego ubioru.
- Mokry strój w wysokiej temperaturze sauny może poparzyć.
- Kombinacja stroju nasączonego wodą basenową zawierającą chemikalia stosowane do jej uzdatnienia, potu i wysokiej temperatury to prosta droga do podrażnień i zapaleń skóry.
- Strój kąpielowy uniemożliwia prawidłowe działanie skóry w wysokich temperaturach.
- Sauna powinna pachnieć drewnem, które zostało do jej budowy użyte. Wnoszenie do wnętrza strojów kąpielowych nasączonych związkami chloru, które parują, zmienia klimat sauny, a nawet może przyczynić się do podrażnień dróg oddechowych.
- Niektóre tworzywa, z których wykonane są stroje, topiąc się w wysokiej temperaturze sauny wytwarzają nieprzyjemną woń.
- Powrót do basenu w przepoconych w saunie strojach kąpielowych jest wybitnym niechlujstwem.
Bez względu na to czy w stroju czy bez, standardem bezwzględnym powinno być używanie ręczników w suchych saunach - po to, by na nich usiąść. W ostateczności również po to, by zakryć te fragmenty ciała, których się wstydzimy. Jeśli zaś
świadomie wybieramy się do kompleksu saun, w którym obowiązuje konieczność nieużywania strojów kąpielowych, dobrze jest przynajmniej udawać, że nie jest się zdziwionym, zaskoczonym, czy wręcz przerażonym tym, że spotka się tam nagą osobę.
Warto też wybrać się do sauny w kraju o ugruntowanej kulturze saunowania (Niemcy, Czechy, Austria, Słowenia, Chorwacja, Szwecja, Holandia, Finlandia, Dania, Rosja, Estonia, Japonia, Korea Płd...) gdzie nagość w kąpieli jest tylko nagością w kąpieli i niczym więcej.
Inne
Serwis WodneParki.pl gromadzi podstawowe informacje adresowe i lokalizacyjne oraz dane o atrakcjach parków wodnych i pływalni z basenami rekreacyjnymi. Większość z obiektów posiada własne strony internetowe, na których z reguły zamieszcza cenniki i godziny otwarcia. W naszym Serwisie z łatwością można znaleźć adresy www poszczególnych obiektów. Na przykład w dziale
LINKI.
Okularki, gogle i maski to sprzęt często wykorzystywany do pływania i nurkowania. Niestety przestaje on spełniać swoją rolę gdy przezroczysta powierzchnia, przez którą patrzymy, totalnie zaparuje. Para wodna osadza się tam w sposób zupełnie naturalny, a zapobieżenie temu zjawisku jest w zasadzie mało możliwe. Można jedynie minimalizować skutki.
Na powierzchnię najczęściej nanosi się substancje, które obniżają napięcie powierzchniowe wody. Są to tzw. surfaktanty, czyli związki powierzchniowo czynne. Dzięki nim, drobne kropelki skondensowanej pary ulegają "rozpłaszczeniu". W ten sposób kropelki łączą się ze sobą tworząc cienką warstwę wody. Promienie światła przechodząc przez tę warstwę nie ulegają rozproszeniu tak, jak ma to miejsce w sytuacji przechodzenia przez wiele drobnych kropelek wody. W efekcie mimo wilgoci gogle czy okularki są nadal przezroczyste umożliwiając widzenie.
Poszukując w sklepach okularków pływackich dobrze jest zwracać uwagę na to, czy mają one fabrycznie naniesioną powłokę anti-fog. Niestety taka powłoka nie jest trwała. Aby jednak służyła jak najdłużej trzeba odpowiednio o nią dbać. Nie należy używać do mycia takich okularków żadnych środków. Po kąpieli jedynie spłukać bieżącą wodą i w żadnym wypadku nie wycierać i nie dotykać wewnętrznej części.
Jeśli po jakimś czasie okularki zaczną jednak parować to można spróbować skorzystać z dostępnych na rynku płynów anti-fog. Ważne jest by nanieść warstwę płynu na suchą powierzchnię. Następnie należy sprawić by płyn rozpłynął się po niej. W zależności od producenta trzeba bądź to spłukać wszystko po kilku chwilach i wysuszyć, bądź też odczekać aż płyn sam odparuje. Producenci w tego typu płynach stosują różne substancje, mniej lub bardziej skuteczne. Z reguły jednak zabezpieczają one okularki na niezbyt długo.
Obecnie naukowcy poszukują rozwiązań, które umożliwiłyby uzyskanie stałego efektu bez konieczności częstego nanoszenia surfaktantów. Poszukuje się nowych materiałów i substancji na poziomie nanotechnologii.
Natomiast z domowych sposobów wymienia się zwykle zastosowanie płynu do naczyń lub pianki do golenia. Niewielką ilość substancji należy nanieść na część wewnętrzną i delikatnie wypolerować do sucha bez spłukiwania. Opinie o skuteczności i bezpieczeństwie tego rozwiązania są jednak podzielone. Powodzenie może zależeć od rodzaju tworzywa użytego do produkcji okularków, warunków ich używania oraz indywidualnej wrażliwości na środki chemiczne.
Każdy kto na co dzień używa szkieł korekcyjnych wie jak niekomfortowym może być pobyt na basenie. Nie widać zegara odmierzającego czas, nie widać znajomych, z oczu zniknąć nam może dziecko, które jest pod naszą opieką. Ponadto w ogóle wszystko wygląda irytująco. Niestety nie ma idealnego rozwiązania w tej sytuacji ale warto przyjrzeć się dostępnym możliwościom.
Pierwsza z nich to używanie na basenie soczewek kontaktowych. Niestety zarówno okuliści jak i optycy i producenci soczewek zwykle przestrzegają przed tym. Najistotniejszym zagrożeniem jest dostanie się wody basenowej pod soczewkę, co może wywołać infekcję. Miękkie soczewki ponadto, ze względu na swoją strukturę, chłoną wodę co dodatkowo naraża oko na niebezpieczeństwo zakażenia i podrażnienia. Nasiąknięta wodą soczewka będzie bardziej przylegać co w konsekwencji może powodować pewne trudności z usunięciem jej po wyjściu z basenu. Trzeba więc odczekać kilkadziesiąt minut aż własne łzy wyprą wodę z soczewki lub przemyć oko roztworem soli fizjologicznej. Nie ulega wątpliwości że jeśli już decydujemy się podjąć ryzyko noszenia soczewek na basenie to powinny być to soczewki jednorazowe. Istnieje bowiem spore ryzyko, że nie uda się nasiąkniętej wodą basenową soczewki dokładnie wypłukać ze wszystkich substancji chemicznych i ewentualnych mikroorganizmów. Najlepszą tu metodą byłoby zastosowanie soczewek kontaktowych wraz ze szczelnymi okularkami lub goglami pływackimi.
Następnym rozwiązaniem jest nabycie "optycznych" okularków pływackich. Dostępne są na polskim rynku rozwiązania zarówno dla korekcji dodatniej jak i ujemnej. Najczęściej spotkać można korekcję do +/- 8 ze skokiem co 0,5 dioptrii. Produkowane są też wyższe korekcje do dali (do -12 dpt.), a nawet soczewki cylindryczne. Można też zamawiać różne korekcje na prawe i lewe oko. Takie okularki nie różnią się wyglądem od tych bez korekcji. Znaleźć można modele z filtrem UV, przyciemniane, w różnych kolorach i kształtach, z warstwą anti-fog (przeciw zaparowaniu) i przeciw zarysowaniom. Warte polecenia są modele do samodzielnego montażu. Dają one bowiem z reguły możliwość doboru szerokości noska, a tym samym wygodnego dopasowania okularków.
Jeśli chcemy zanurzyć się głębiej albo mieć pod wodą "szerszy widok" to nabyć można również korekcyjną maskę do nurkowania, aczkolwiek tu już trudno o wyższe wartości korekcji.
Mamy tu do czynienia z technologią identyfikacji radiowej - RFID (ang. radio frequency identification). System składa się z czytnika, anteny i transpondera nazywanego też znacznikiem lub tagiem. To właśnie transponder znajduje się w "zegarku", który dostajemy w kasie basenu.
Czytnik przy pomocy nadajnika wytwarza zmienne pole elektromagnetyczne, które emitowane jest wokół anteny. Przybliżenie w okolicę anteny transpondera powoduje w nim indukcję energii elektrycznej. Dzięki temu transponder nie wymaga zasilania przy użyciu baterii. Transponder zawierający mikroukład pobudzony wytworzoną energią wysyła zwrotną informację. Transmisja następuje przez modulację pola elektromagnetycznego według zaprogramowanego schematu.
Czytnik odbiera sygnał i dzięki dekoderowi przetwarza go w postać cyfrowych danych. Owe dane to zazwyczaj unikalny numer seryjny transpondera. Numer ten jest przypisywany klientowi podczas wydania transpondera. Dane przesyłane są do komputera, który wyposażony jest w stosowne oprogramowanie. W ten sposób w bazie danych gromadzone są informacje o czasie pobytu klienta w poszczególnych strefach basenu. Na podstawie zdefiniowanych cenników i przyjętych taryf oraz zarejestrowanego czasu usługi wyliczana jest automatycznie wysokość opłaty.
Do rachunku mogą też być wliczane opłaty dodatkowe, na przykład za zakupy w "mokrym barze", za wypożyczenie sprzętu pływackiego. W zależności od sposobu zaprogramowania systemu i urządzeń współpracujących, transponder może powodować otwarcie określonych drzwi lub bramek, bądź też uniemożliwić ich otwarcie jeśli nie wykupiono usługi. Może otwierać też przypisaną szafkę na ubrania. Istnieją rozwiązania, które umożliwiają zapisywanie dodatkowych danych w pamięci transpondera. Wprowadzany jest tam na przykład unikalny kod-klucz do szafki w sytuacji gdy umożliwia się klientowi wybór dowolnej niezajętej szafki, a nie przypisanej do transpondera.
Systemy w zależności od przyjętego rozwiązania działają najczęściej na częstotliwości 125kHz (np. system Unique) lub 13,56MHz (np. system Mifare). Technologia RFID jest stosowana również do rejestracji czasu pracy, identyfikacji towarów w magazynie lub sklepie zamiast kodów paskowych, w zbliżeniowych biletach komunikacji miejskiej czy też zbliżeniowych kartach płatniczych. Znalazła też zastosowanie w rejestracji czasów oraz ilości okrążeń w zawodach sportowych, na przykład w maratonach gdzie pomiar stoperem czasu każdego uczestnika byłby niezwykle trudny do przeprowadzenia.
Bardzo często użytkownicy basenu są niezadowoleni z tego, że muszą płacić za czas spędzony w obiekcie od momentu przejścia przez bramkę wejściową, aż do momentu zgłoszenia się przy bramce wyjściowej. Tym sposobem płacimy nie tylko za czas spędzony w wodzie ale też za wszystkie inne chwile poświęcone na przykład na przebieranie się.
Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że na koszty funkcjonowania basenu składa się nie tylko dostarczanie wody do niecki, ale też wiele innych czynności. Utrzymanie w czystości i ogrzewanie przebieralni, korytarzy i toalet, doprowadzanie ciepłej wody do natrysków, uzupełnianie dozowników z mydłem to część działań, z których wyników korzystamy.
Cenę za pobyt należy zatem traktować jako formę ryczałtu obejmującą korzystanie zarówno z wodnych atrakcji jak też ze wszystkich innych urządzeń i pomieszczeń. Dobrą praktyką jest natomiast stosowanie przez obiekty zasady doliczania do pobytu określonego czasu, za który nie płaci się oraz umożliwienia zatrzymania czasu płatnego podczas oczekiwania w kolejce na wyjście.